poniedziałek, 18 września 2017

Codziennie wschodzi i zachodzi słońce...


https://pixabay.com/pl/lato-nadal-życie-ogród-na-zewnątrz-783347/


 Zmaganie z losem

Codziennie wschodzi
i zachodzi słońce
witamy kolejny dzień
budzimy sie ze snu
pracujemy
budujemy
żyjemy

Móc żyć
jak to pięknie brzmi
czasem
przeklinamy los
życie też głaszcze po glowie
to znów cios
kolejny cios
lecz bardzo chcemy być


niedziela, 17 września 2017

Patrząc w niebo


Patrząc w niebo...myślisz....



                       Witajcie serdecznie w dniu nowego tygodnia,

w dniu tygodnia, w którym przychodzi kalendarzowa 
                          JESIEŃ.

      Tysiące gwiazd na niebie

Tysiące westchnień w potrzebie
Tysiące przekleństw niepotrzebnych
Tysiące przysiąg " wietrznych"
Tysiące obietnic nierealnych
Tysiące uczuć, szkoda, że tylko
w e r b a l n y c h


Trudno zmieniać ludzi
Trudno zmieniać świat
Trudno zawrócić rzeki nurt
Trudno za życia stanąć u Raju wrót
Spotykasz przeszkód  tysiące

..nawet takie małe maki są piękne...

Wylewasz łez tysiące
Dotykasz szczęścia...
przez chwil tysiące...
Nie zawsze pięknym jest ten świat
nie zawsze w plecy tylko..
wieje przyjazny wiatr..
A jednak...cholera...
to właśnie poznania 
wart jest ten

ŚWIAT




                              Proszę - wejdźcie też w link  i naciśnijcie GŁOSUJ!

https://konkurs.blog.kik.pl/k/alicjaRupinska
https://konkurs.blog.kik.pl/k/alicjaRupinska

                                                                                               DZIĘKUJĘ!

sobota, 16 września 2017

Wspomnij LATO -zapraszam do zabawy!

Witajcie serdecznie. Wśród blogerów rozpisano konkurs na wspomnienie LATA.
Taki króciutki - 2 tys. znaków. Wspomniałam LATO w formie poetyzującej-zobaczcie jak.


Proszę - wejdźcie też w link  i naciśnijcie GŁOSUJ!

https://konkurs.blog.kik.pl/k/alicjaRupinska
https://konkurs.blog.kik.pl/k/alicjaRupinska


Alicja Rupińska
Blog: poezjąiprozą.blogspot
O mnie
Piszę z potrzeby serca, pisanie przynosi mi ulgę...


Moja wizja tematu miesiąca
Mija lato.. jak co roku. No coż? To normalne-zgodnie z naturą. I dobrze, tak ma być. Cztery pory roku, a nawet sześć - to nasz polski krajobraz. Opustoszały nadmorskie plaże, zostały letnich wspomnień bagaże... Proponuję wspomnienie lata w wierszu.. Gromada ptaków przepłynęła po niebie zatoczyła ostatni krąg nad łąką pożegnalny taniec lata Jeszcze raz pokłoniły się podróżnym trawy i liście w żółte szaty ubrane Hałaśliwy zegar wyrwał mnie z zadumy smutne wahadło czasu Cicho cykał świerszcz zabłąkana mucha przycupnęła na lampie wtórował jej motyl spóźniony piechur Spojrzałam w okno czarna peleryna nocy otuliła moje ciało Kochany tak bardzo potrzebuję Twoich ramion Wspomnienie letniej wędrówki - też w wierszu: REDYK Każdego roku po Zośce wypędzają górale na hale owce Gazdowie Bacom dobytek oddają Pędzą owce, jadą wozy, orkiestranci grają Wiozą kotły, gieloty, puciyry, cebrzyki i inne zdziorty W kotliku tli się ogień, idzie orszak wiejskiej hałastry Wędrują do wojska owce i ich kaprale Wrócą za pięć miesięcy, po świętym Michale Patrzą i dziwują się ludzie miastowe Cóż to za obrzęd, co za odpustowanie Wielkie to święto redykiem zwane I jeszcze jedno-znad morza: Mewie radio Mewy to ptaki towarzyskie, no czasem niektóre lubią posiedzieć S O L O Z pewnością nie te na Orłowskim M O L O Te usiadły sobie na "molowski płotek" i słuchają ptasich plotek Wymieniają się wieściami i karmią od spacerowiczów ł a k o c i a mi Pozdrawiam dorosłych i dzieci. Za rok powitamy LATO znów. Będzie słońce, morze i góry...spacery, wycieczki i podróże ... te małe i te duże.


Głosów: 8

piątek, 15 września 2017

Jak nas widzą, tak nas piszą

Witam serdecznie! Dzisiaj proponuję fr. ze wstępu książki Jolanty Ostrowskiej pt. Jak nas widzą, tak nas piszą.

"Jedni mówią, że człowiek jest kowalem swego losu, drudzy uważają, że przypomina marionetkę poruszaną czyjąś ręką. 
Erazm z Rotterdamu porównywał życie ludzkie do komedii, 
w której każdy występuje w innej masce i gra swoją rolę, 
dopóki nie zostanie przez reżysera sprowadzony ze sceny.

https://pixabay.com/pl/maski-wenecji-maski-1834018/
W rzeczywistości na naszą życiową rolę składa się kilka, a może kilkanaście mniejszych. Niektóre gramy jednocześnie. 
Pierwszoplanowe role wyznacza rodzinny krąg. W zależności od wieku jesteśmy dziećmi lub rodzicami, żonami bądź mężami, wspólnie kształtującymi swoje małżeństwa albo wścibskimi czy życzliwymi sąsiadami. Te role odtwarzamy najdłużej, więc zrosły się z nami jak druga skóra. chyba jesteśmy w nich najprawdziwsi, najbardziej przekonujący, wyraźnie widać nasze twarze. 
   Inny krąg stanowią nasze uczniowskie, a później zawodowe zadania. Stajemy się malarzami, żołnierzami, adwokatami, kucharzami czy stolarzami. Często w swoich miejscach pracy jesteśmy postrzegani jednowymiarowo. Czy zdarza się, by ktoś w ślusarzu, odtwarzającym zgubiony przez niego klucz, zauważył świetnego fachowca, wrażliwego człowieka, wspaniałego ojca, kompozytora pięknych piosenek turystycznych i amatora wędkowania jednocześnie? Zawód nakłada na nasze twarze swego rodzaju maskę, która czasem upraszcza, czasem utrudnia kontakty.
https://pixabay.com/pl/grecja-sklep-z-pami%C4%85tkami-maski-1739244/
Są takie role, które gramy krótko i sporadycznie. Tylko przez chwilę jesteśmy bohaterami bądź tchórzami,błaznami lub pochlebcami. Bywa, że raz zobaczeni w jakiejś sytuacji, pozostajemy na długie lata w pamięci obserwatora z etykietą sknery albo pijaka. Zdarza się, że ocena jest trafna, ale może być i tak, że powiemy w ten sposób o schorowanym człowieku, potrzebującym zainteresowania ze strony przechodnia i wezwania pomocy lekarskiej. Rzadko widywanej bądź zauważonej  ze zbyt dużej odległości osobie dorabiamy gębę.  Nasze twarze, maski i gęby odmalowują w najrozmaitszych barwach przysłowia, doskonale wyrażające międzyludzkie relacje na przestrzeni wieków" - Jolanta Ostrowska



wtorek, 12 września 2017

Lubię...

Witajcie serdecznie we wrześniowy dzień.
 Jeszcze LATO-kalendarzowe na pewno.
Dziękuję za lekturę- "odwiedziny" bloga.
Dzisiaj proponuję taką refleksję w formie poeztyzującej...


Lubię...

Lubię...
kiedy jeszcze rosa
na trawie
Lubię wtedy wstać
Kiedy jeszcze nie ma
ulicznego wrzasku
o pięknym dnia brzasku
Lubię wtedy wstać..
Kiedy nic 
nie zagłusza
śpiewu ptaków
Lubię wtedy wstać
Popatrzeć na czysty
horyzont nieba
Myślę wtedy sobie:
Gdyby tak można
w życiu wiele zmienić
Gdyby tak ludzie
CHLUBĄ
a nie
GŁUPOTĄ
mógł się mienić
Tak fajnie
mogłoby być...

foto. AR-Alicja Rupińska


sobota, 9 września 2017

Dziękuję, miłej niedzieli zyczę!

Witajcie. Dziękuję bardzo za odwiedziny. 
Zapraszam nieustannie ...
Życzę odpoczynku, spokoju, zdrowia.
Jestem z Wami i dla Was; pośród prozy życia układam...
Już niebawem ukaże się moja pierwsza książeczka dla dzieci.
Jest to zbiór kilkunastu wierszy, do których grafikę przygotował Hubert Guzek z wydawnictwa KRUKOWIAK http://redeczkrukowy.pl/wydawnictwo/
W tymże wydawnictwie książka jest już drukowana.
Moi DRODZY - piszę nadal - pisanie przynosi mi ulgę...
Życie-podobnie , jak i Was, co niektórych - mnie nie rozpieszcza...
Zgłosiłam blog - a raczej krótki wpis - do kolejnego konkursu pt. Wspomnij lato.
Proszę Was o pomoc - o głos. Podaję adres; https://konkurs.blog.kik.pl/k/alicjaRupinska
Wystarczy kliknąć. Nadal trwa też konkurs NB - tam też zgłosiłam blogi swoje, a raczej nasze-
Nasze, bo bez Was i Waszych odsłon - nie miałoby to sensu... Pisanie przynosi mi ulgę, cieszy mnie to, że może ktoś z Was odnajdzie , choć cząstkę siebie, swoich przeżyć...


foto. AR- Alicja Rupińska - Wasza Alicja

ps. ten skromny, aczkolwiek piękny kwiat - kwiaty mają w sobie piękno...
przypomina nas- samotnych ludzi pośród innych...
Tak mało czasem jest zrozumienia...empatii...

piątek, 8 września 2017

Nadzieja

Trzy cnoty Boskie: wiara, nadzieja, miłość. Z nich najsilniejsza miłość - powiadają....W moim życiu to tak, jak w piosence Eleni: ile trzeba przejść dróg......? Ano wiele i to niejednokrotnie tych trudnych, doznając bólu, cierpienia... Zawsze miałam NADZIEJĘ, że złe się skończy. Powtarzałam sobie: nie rezygnuj, nie poddawaj się, przecież kiedyś będzie-musi być lepiej. Mówiłam sobie: weź się w garść, przecież nie zrezygnujesz, nie poddasz się na finiszu....Szukaj nadziei - nawet w nieszczęściu....Dzięki temu żyję... Mówią, że czas leczy rany...pewnie tak....ale człowiek pamięta...
       Wiem też, że trzeba mieć świadomość, że, żeby iść dalej trzeba zamknąć za sobą niektóre drzwi...Wiele rzeczy niby się wie, ale....nie jest to takie łatwe.... To takie refleksje...
                 Życzę wszystkim wiary, nadziei i miłości.




..patrząc na morze....
Przycupnęła
na krawędzi
wczorajszej
nocy
w poszarpanych
łachmanach
Wyglądała
jak
żebraczka
Prosiła
o                                                       
jeszcze
kolejny raz
Czy jej się uda?
Powiadają,
że jest
głupia
tańczy
bez
muzyki                                 
 
w ciemnościach
widzi
ciągle
powtarza
proszę
o
jeszcze
raz




         Nadzieja

Moja nadzieja

ma barwy maja
Moja nadzieja
jest koloru szmaragdowego
znajdziesz ją wszędzie
Płynie w falach Turkusowego Jeziora
Biega w seledynowej sukience
pośród pól i łąk
Kwitnie w ogrodach
Szemrze w sitowiu
Moja nadzieja
Zawsze do mnie powraca

środa, 6 września 2017

A za oknem deszcz i deszcz...

         Witajcie serdecznie w wrześniowe dni. 
          Już nadchodzi jesień...Powoli, powoli....
          

     

Deszcz i łza


Za oknem deszcz
Na policzku łza
Liście spadają z drzew
Opuszcza cię radość
Wiatr pędzi
chmury
U ciebie
myśli
nawałnica
Słońca coraz
https://pixabay.com/pl/las-staw-wody-deszcz
-lato-piękno-22118/
mniej
Zwątpienia coraz
więcej
Nie żałuj
wczorajszego
dnia
Czasem
nie - warto
Wróci lato
Zaschnie łza







sobota, 2 września 2017

Miłego i spokojnego weekendu

Witajcie serdecznie w wrześniowy już weekend. Na wolne, deszczowe chwile proponuję dobrą herbatkę i lekturę.
 Z pozdrowieniem - Alicja.

Gdynia - moje miasto
https://pixabay.com/pl/książki-odczyt-trójnik-literatura-2020460/


Po zdrowy uśmiech: 




piątek, 1 września 2017

Westerplatte

foto. Alicja Rupińska

Na małym cmentarzyku
na Westerplatte
piętnaście krzyży
z nieśmiertelnikami stoi
Major Henryk Sucharski
pod najwyższym krzyżem leży
Na Gdańskim Westerplatte
waleczni żołnierze cicho śpią
Już teraz spokojnie
o bohaterstwie swoim śnią
Obrońcy Westerplatte
Pozostali wierni tej ziemi,
choć co dopiero 
przyjechali nad Bałtyk
z innych stron
Zasnęli wiecznym snem
Wiatr od morza
śpiewa na ich cześć peany
Odeszli Westerplatczycy
na wieczną wartę
Gloria Victis Bohaterom
Młodzi...
chcieli żyć, mieli plany...
Odeszli na niebiańskie polany



foto. Alicja Rupińska

Szedł twardym krokiem żołnierz polskiego wojska...

  

Virtuti Militari

  Po gorzkiej zesłańczej ziemi
  Wśród szerokich nadwołżańskich stepów
  Szedł twardym krokiem
  Żołnierz polskiego wojska
  gorzko roniąc łzy
  Dręczył go głód
  Tyfus, malaria, czerwonka
  Szedł polski żołnierz
  w trudzie i znoju
  Marzył o Polsce
  Wierzył, że zwycięży w boju
  Za naród, za Ojczyznę
  Dokuczała mu tęsknota
  A on wciąż szedł...
  bo trzeba, bo Polska czeka
  Wędrował przez lądy i morza
  W bajkowym Bagdadzie
  realnie o wolności bajał
  Exodus żołnierza wciąż trwał
  Z Palestyny do Egiptu
  Wreszcie w Toronto wylądował
  Wkroczył na szlak Dąbrowskiego
  Drogą do piekła uparcie szedł
  walczyć o polski raj
  Z modlitwą na ustach
  Z bólem w sercu
  "Może nie wszyscy, ale dojdziemy"
  O Monte Cassino szedł się bić
  Włoskie wzgórze spłynęło polską krwią
  Krwią z krwi i kością z kości
  Na włoskim wzgórzu
  między Rzymem a Neapolem
  śpi żołnierz 2 Korpusu Polskiego
  Jest Polska, czerwone maki
  szepcą mu do ucha
  A on wciąż słyszy słowa generała Andersa;
  "Dojdziemy i swoje zrobimy"

 Wiersz drukowany w: "Głos Weterana i Rezerwisty"