piątek, 15 kwietnia 2016

A JEDNAK...


Witajcie serdecznie!
Choć już weekendowo, to...
coraz mniej spędzamy czasu w domu.
Za oknami jest tak wiosennie, pięknie, zielono,,
Nie ma się co dziwić, że tak się dzieje. Coraz więcej czasu poświęcamy na spacery i prace w ogródkach.......
Na wolną chwilkę zapraszając - odrobinę poezji proponuję...


A jednak...


Ziemia krąży wokół słońca
kto by w to kiedyś uwierzył?
A jednak...
Przyszedł na to czas....
Człowiek sięga gwiazd
Biegnie przed siebie
byle prędzej, byle dalej
Czy pyta:
ile siebie jest w nas?
Buduje mosty
wieżowce
betonowe konstrukcje
łączy kanały
A jednak...
Czasem marzy                       
choćby o
zwodzonym moście
by przejść nim do
drugiego człowieka
Jak na ironię
zrywa go                                 
by nie być za długo
szczęśliwym
Paradoks?                         
A jednak....
Marzy o pięknych
ogrodach
Często wybiera
chaos
zamiast
piękno Alhambry                             
A jednak...


czwartek, 14 kwietnia 2016

"CZEKAJĄC NA GODOTA"



Witajcie serdecznie! Dziękuję za lekturę, za to, że mnie
"odwiedzacie" i zapraszam, proszę o więcej.
            
         Dzisiaj proponuję artykuł zatytułowany"Czekając na Godota"- tytuł zaczerpnięty z literatury...ale traktujący o realnych sprawach. Notabene mi bliskich - przechodziłam to... Wtedy - prawie 20 lat temu na moją czwórkę małych dzieci ( najmłodsze nie miało nawet roku) otrzymałam jedną - jedyną (podkreślam jedną kwotę) - rentę  i to w dodatku najniższą na wszystkich, na całą czwórkę. A nie jak mówili niektórzy "złośliwcy" na każde dziecko po 1.000 złotych. Tak było, a w dodatku nie zawsze spotykałam życzliwych mi ludzi... Ale OK. Przetrwałam....Byli ci, którzy pomagali - DZIĘKUJĘ i Ci, którym zabrakło .......wybaczam....może rzeczywiście zabrakło im "zdrowego" myślenia. Tak więc znam temat samotnego wychowywania gromadki dzieci. Cieszę się, że pojawił się program 500+. Gdyby za moich czasów był... to żyłoby mi się i moim dzieciom - lepiej. Byłoby łatwiej....
      Pisząc artykuł o polityce prorodzinnej dorzuciłam odrobinę problemów małych firm....

Polityka prorodzinna i przyjazne warunki prowadzenia firmy w Polsce - Czekanie na Godota?

"Czekając na Godota" - sens i bezsens towarzyszące oczekującym na realizację obietnic Polakom

"Czekając na Godota" sztuka absurdu -zdjęcie:www.google.pl


Polskie rodziny czekają na odpowiednią politykę prorodzinną, a polscy przedsiębiorcy na bardziej przyjazne warunki prowadzenia działalności gospodarczej. "Jutro będzie lepiej" - mówi jeden z bohaterów sztuki Samuela Becketta. Drugi pyta: " A to niby dlaczego?" ...."Godot przyjdzie jutro". Tytułowe "Czekanie na Godota" to oczekiwanie czegoś, co nigdy nie nastąpi. Czy czekanie na lepsze czasy dla polskiej rodziny i polskiego przedsiębiorcy ma sens, czy też jest bez sensu? Czy będzie to czas stracony? Przyniesie tylko kolejne rozczarowanie wśród czekających? To pokaże czas.... 

Polityka prorodzinna

NIK wyraźnie informuje: "polityka prorodzinna nie istnieje". Rola podstawowej komórki społecznej, jaką jest rodzina, została w polityce zignorowana, usunięta w cień i zagubiona. W najnowszym raporcie NIK czytamy bowiem, że od 20 lat nie udało się kolejnym rządom wypracować kompleksowej, mającej strategiczne cele, długofalowej polityki rodzinnej. 20 lat to dużo. Prawie ćwierć wieku. "Wiem co to znaczy, a właściwie ile kosztuje wychować dzieci. Sama wychowałam czwórkę" - mówi Joanna, wdowa z długoletnim stażem samotnej matki-Polki. Była odpowiedzialna za lata dzieciństwa i dorastania swojej gromadki. Najgorzej było z finansami. Już na początku musiała zderzyć sie z brutalną rzeczywistością. "Dostałam najniższą rentę, jedną na wszystkich czworo. Niektórzy "złośliwcy" nie znający realiów polityki prorodzinnej mnożyli ją przez cztery" - mówi rozżalona. Nawet teraz po tych wszystkich latach poświęcenia nie może się wyzbyć tego żalu. No cóż, musiała sobie radzić. Pracowała zawodowo. Ambitnie. Jej niewielkie wynagrodzenie powodowało jednak, że o małe co nieco przekraczała tzw. minimum socjalne i z tegoż powodu nie zawsze przysługiwało jej stypendium socjalne dla dzieci itp. Kiedy pytam o ulgi podatkowe, Joanna odpowiada: " Rzadko kiedy korzystałam ze zwrotu podatku. Przecież te ulgi były tylko dla bogatych. Dostawał je ten, kto zarabiał i miał z czego je odpisać. Paranoja. Dopiero w ubiegłym roku odpisałam sobie na najmłodszą córkę. Zmieniła się formuła wcześniejszego rozliczenia. Po raz pierwszy można było ją odliczyć nie tylko od podatku, ale również od zapłaconych składek ZUS  i zdrowotnej ( do 7,75%)" - mówi zorientowana w temacie. Dodaje: " ...uśmiecham się jak słyszę o polityce prorodzinnej. Oby to nie było tylko "czekanie na Godota".

środa, 13 kwietnia 2016

CAFE STRYCH


Witajcie serdecznie!
Każde miasto ma swoje miejsca dla poetów.
Gdynia ma "STRYCH". Dzisiaj właśnie o nim:

Najstarszy budynek mieszkalny w Gdyni ( z 1890) roku od 16. już lat z powodzeniem pełni rolę gościnnej kawiarni Strych. W miejscu tym panuje specyficzna atmosfera. Tworzy ją nie tylko wystrój wnętrza, ale przede wszystkim ci, którzy tę kawiarnię odwiedzają. A przynajmniej raz w miesiącu kawiarnia zamienia się w Przystań Poetycką.

                               Wnętrze CAFE-STRYCH w Gdyni, pl. Kaszubski


Gdyński Strych

Gdynia to miasto otwarte, przyjazne... Otwarte nie tylko na biznes, ale i  kulturę. Sporo się tu dzieje. Miasto to znane jest przede wszystkim z festiwali filmowych. Impreza ma swoich wiernych widzów, którzy co roku tłumnie przyjeżdżają we wrześniu do Gdyni i dopingują swoich ulubieńców lub po prostu z pasją poznają to, co w polskim kinie nowego i dobrego. Popularnością cieszą się też spotkania ludzi pióra.

W gdyńskim Strychu spotykają się poeci, pisarze, recenzenci, krytycy, sympatycy, zwolennicy poezji, prozy, słowa pisanego i mówionego. Odbywają się tu spotkania autorskie, warsztaty, promocje. W kawiarni Strych można wyruszyć na wędrówkę w czasie i przestrzeni. Miejsce to liczy ponad 100 lat. Jest na co popatrzeć; stare maszyny do szycia, które służą jako stoliki. na belkach stropu stoi krzesło, stary but z cholewą... Pod belką wisi stary skórzany sakwojaż. Na parapecie małego okna stoi drewniana beczułka, zapewne pusta - bez okowity....Tuż obok stare liczydło zawieszone jak firanka. W centrum głównego miejsca (dolne pomieszczenieStrychu) stoi żelazny piecyk z rurą stalową, a nad nią lampka naftowa, dzwonek i tarka do prania. Na piecyku - żelazko z duszą.... Na ścianach obrazki, na półkach książki... naftowa lampka z knotem,, stary młynek, stary aparat fotograficzny, a na ladzie przy barze szklana popielnica (bez tytoniu) do wydawania reszty. Ciekawy rekwizyt, na niej stare banknoty: czerwona setka i zielona pięćdziesiątka z generałem Świerczewskim. Och, czego tu nie ma, a wszystko ma swój wyjątkowy urok. Nawet stare narty, pewnie pamiętające niejedne szusy. Właściwe rekwizyty we właściwym miejscu. Miejsce to rzeczywiście sprawia, że można choć na chwilę odpocząć od współczesnego świata, a raczej jego problemów.No cóż, Trójmiasto to wiele ciekawych miejsc. Gdańsk ma swojego Neptuna i różne imprezy, festiwale, dajmy na to, choćby festiwal Gdańsk Dźwiga Muzę - jedyny w Polsce (a drugi w Europie) międzynarodowy festiwal, poświęcony w 100% kulturze tańca. Sopot ma Dworek Sierakowskich - miejsce licznych spotkań artystów. NatomiastStrych w Gdyni gościł już wielu ludzi pióra i pewnie jescze niejednego poetę zaprosi.

wtorek, 12 kwietnia 2016

FUNDACJA


Witajcie serdecznie!

                   "Siła człowieka nie polega na tym,
                     że nigdy nie upada, ale na tym, 
                     że potrafi się PODNOSIĆ"

                                                               -  KONFUCJUSZ -

Wiersz z tomiku pt. "Spacer sumienia"


              FUNDACJA

Klęczki

znów zafundował
mi los
Więc dzielnie wstaję
Pytasz po co?

Retoryka?
Logika?
Sens?                                            
                                                     
AR - autorka blogu

Odpowiadam
trzeba paść,
by później wstać
Dlaczego?

Żeby zrozumieć czas


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

ps. do artykułu - komentarz jednego z czytelników





Jerzy Grajewski · 

A ja uważam, że ten artykuł jest tylko rozpoczęty.
W samym Londynie, gdzie ne zapytać Polacy, w innych miastach Wielkiej Brytani to samo! Jest ich tam tak wiele, że mówienie o jakiś statystykach GUSu, to parodia. Ludzie tu mieszkający ( wspominam tylko o tych, którzy przyjechali za chelebem i normalnym życiem) w większości pytani , odpowiadają, że do ojczystego kraju nie wracają. Polsce można się przydać za granicą również!
Holandia, Niemcy, Norwegia. A nikt nie wspomina Włochy, Hiszpania, a nawet Rumunia i Czechy! Bo to już jest na prawdę przykre, ze tylko w Polsce jest coraz gorzej!
Wycieczki za pracą, tak pięknie opisane w artykule to tylko ziarenko na szczycie góry. Znowu zapytam o jakich to 2 milionach jest mowa, skoro tylko w samej Holandii mieszka co najmniej 150 tysięcy rodaków ( Wiem, bo byłem tam przez ponad 9 miesięcy, w czasach, kiedy nawet jeszcze granica nie była tak otwarta.) W Niemczech tą liczbę można pomnażać przez 10 i to spokojnie, nie obawiając sie zafałszowania. W Anglii tylko spis ludności sprzed dwóch lat określił przybliżoną liczbę. A jak wyglądał ? Przyszła pani i zapytała o narodowość, któś odpowiedział, że polska, a ile osób mieszka w tym domu? Przecież nikt prawdy nie powie, bo musiałby szukać kolejnego mieszkania. Właściciele chętnie wynajmują, ale nie chą chyba za wiele płacić, czyli w domu zamieszkiwanym przez 7 osób potwierdzonych statystycznie są tylko dwie. Tylko proszę, nie mówcie, że to wyssane z palca!
I przykłady się mnożą z każdego innego kraju Unii Europejskiej... A zetem ile osób na prawdę wyjechało i gdzie? A czy ktoś łaskawie wspomniał ilu nas Polaków jest teraz w krajach Azjatyckich? Wcale nie trudno tam zamieszkać, Chiny są otwarte! Korea ne widzi przeszkód, Wietnam zaprasza, a po trzecim dniu w Manili na powrót przywykłem do ojczystej mowy! Na Cebu ( Filipiny) spotkałem wielu "turystów" którzy mają własne domy (a trzeba mieć tamtejsze obywatelstwo ponoć). Polecam sprawdzić prawdziwość statystyk robionych po 2005 roku i pomnożyć przez minimum 3.
Pozdraiwm autora powyższego artykułu!

O emigracji Polaków...

Witajcie serdecznie!
Wiosna w pełni. Rozpoczynamy kolejny tydzień.
Dzisiaj o tych, którzy musieli wyjechać "za chlebem"....
Ten temat nie jest mi obcy.... Z gromadki ( kwintet) moich dzieci, które samotnie (wdowa) wychowałam, troje jest za granicą. Kiedy wyjadą pozostali? To tylko kwestia czasu...
Co to tęsknota? i inne emocje - musiałam "przerobić"
przy pierwszym wyjeździe pierwszego z dzieci...
Fajnie jest, jeśli dziecko jedzie np. postiudiować czy w celach
turystycznych i wraca.... ale zupełnie inaczej - jak musi przedzierać się....a ty wiesz, że nie jesteś mu w stanie zabezpieczyć finansowo przyszłości.

Emigracja Polaków - Pogoń za kolorowym zyciem? Czy tylko ucieczka przed biedą?

Według danych GUS na koniec 2013 roku, poza granicami kraju przebywało niemal 2,1 miliona Polaków.

Rosnąca liczba Polaków emigrujących "za chlebem" niepokoi. Według danych GUS na koniec 2013 roku, poza granicami kraju przebywało niemal 2,1 miliona Polaków

Mijają lata...

Minęło 135 lat od czasu, kiedy wędrówkę polskiego chłopa "za chlebem" opisał Henryk Sienkiewicz w noweli pod tym samym tytułem. Pisarz przedstawił losy emigrantów, którzy w poszukiwaniu lepszego życia podróżowali pod pokładem statku czwartą klasą. Na lepszą podróż nie było ich stać. Na miejscu, w wymarzonym raju - Ameryce , nie znaleźli jednak tego, o czym tak marzyli wierząc, że się im uda to zrealizować. Dlaczego ? Barierą była nieznajomość języka. Nikt nie chciał im pomóc, byli zdani sami na siebie i na niełaskę losu. To tak tytułem wstępu, smutnego przypomnienia.
Wawrzon i Marysia na statku do Ameryki "Za chlebem" - nowela Henryka Sienkiewicza; zdjęcie:www.google.pl
c.d. link: http://pl.blastingnews.com/felietony/2015/09/emigracja-polakow-pogon-za-kolorowym-zyciem-czy-tylko-ucieczka-przed-bieda-00569989.html



niedziela, 10 kwietnia 2016

Kiej serce wali!


Witajcie serdecznie!





                                   Kiej serce wali!


Za wsiom
pode lasem
nad rzeczkom
Marysia z Jasiem
gwara
Zdjęcie okładki książki wyk. AR
samowtor siedziała
Wielgie dymby
I świerki szumiały
A óne sobie gadały                                      
                                                           
Jak dwa gołumbki                                                             
gruchały
modre oczy dziewki
chłopca szukały
Szyrokie bary Jasia
Marysię obejmały
W modrych falach rzeczki
Zgubiło się serce dzieweczki
nijak nie umiała się bronić
Ón jom w łusta całował
Poszła by za Jasiem
jak za modrum wodum
kujawska krasawica młoda
Ali miłować, to nie grzych
żaden wstyd
kiej serce wali

kiej się chce!
                                                                
ps. Inspiracją do napisania tego wiersza były świetne wykłady dra Adama Wróbla - pozdrawiam!

sobota, 9 kwietnia 2016

Powracamy do Boya...


Witajcie serdecznie!
Boya c.d. - zapraszam!


Minęło tyle lat...A jednak utwory Boya są nadal żywe, a przez nie i On sam. Wiele z nich nie straciło na swej aktualności. Wiele prawd, myśli wiele, które uwiecznił na kartach swych książek. Np. cytat ze "Słówek":

                      [...] Życie ludzkie na pozór to zwykły kawał,
                             Lecz on nie jest tak prosty, jak by się zdawał,
                             Ledwie się wyznasz na nim,
                             Jużeś jest starym draniem,
                             Kiedyś taki rozumny, włażże do trumny[...]".

Albo: "Wszystko jest nudą, co nie jest marzeniem, 
za światem baśni naiwną tęsknotą - Wszystko jest zgrzytem, co nie jest westchnieniem z serca do serca wionącym pieszczotą."
Te myśli i wiele jeszcze innych. 
      "Słówka" Boya są bardzo cenną pozycją w litaraturze polskiej. Zresztą niektórzy  z historyków, badaczy literatury (jak czytałam), stawiają  Go na równi prawie z Sienkiewiczem, Żeromskim. Miał On w swoim dorobku i piękne wiersze świadczace o jego patriotyzmie do Ojczyzny. Bardzo mi się podoba ten jego zapał, jakby duma z tego, że jest Polakiem. Mógłby ktoś mu zarzucić, że szczególnie i tylko podkreśla uroki Krakowa. Chwali świat artystyczny Krakowa. Chociaż i tu dostrzega ..."Prawy brzeg Wisły" w "Znaszli ten kraj?"
Pisze: " Niech tam sobie inne nacje zadzierają nosy w górę-
              Kraków też ma swoje racje, swoją własną kulturę".

Kraków to Jego litearcki początek. Jak sam o sobie pisze:
"Zielony Balonik" zrobił mnie - ot tak, od niechcenia - pisarzem". Więc nic dziwnego że wielki pisarz "wypłacił mu się swoistym procentem".  
   Piękny jest Jego wiersz pt.:"Pieśń o mowie naszej".
Wiersz traktujący, moim zdaniem o Jego miłości do Polski, do języka polskiego, do wszystkiego co nasze:

"Język naszym skarbem świetym,
   Nie igraszką obojetną;
   Nie krwią, ale atramentem   
   Bije dzisiaj ludów tętno;
   Musi naprzód iść z żywymi,
   A nie tępić życia zaród,
   Soków pełnię czerpać z ziemi;
   Jaki język - taki naród!!!"

Cóż by jeszcze pisać o Tadeuszu Boy-Żeleńskim?
BOY - żywotny chłopiec. Stąd Jego pseudonim literacki. Można by jeszcze długo i dużo cytować z Jego utworów, charakteryzować je. Co najważniejsze? Warto by było, żebyśmy pamietali o tym pisarzu, o Jego zasługach dla literatury polskiej, dla rozwoju kultury polskiej.  
Tadeusz Boy - Żeleński - "Spowiedź poety" ( fragmenty)
Tadeusz Boy_ Słówka
 https://pl.wikisource.org/wiki/S%C5%82%C3%B3wka._Zbi%C3%B3r_wierszy_i_piosenek

[...] Czy jestem tańczącym faunem
Na gaju świętego zrębie,
Czy tylko cyrkowym klaunem,

Co sam się pierze po gębie?...[..]

                   [...] 
[...] I tak się tułam po świecie,
I żal, i smutek mnie dławią,
Żem jest jak nieślubne dziecię,
Z którym się grzeczne nie bawią.

Trudno, choć dola ma twarda,
W bezsilnej miotać się złości:
Zostaje dumna pogarda                          
Lub apel do potomności;

A jeślim gwary ojczystej
Choć jeden przysporzył klawisz,
Ty mnie od hańby wieczystej,
O mowo polska, wybawisz! "
      

piątek, 8 kwietnia 2016

Odrobina prozy i poezji


Witajcie serdecznie!
I już weekendowo...
Odrobina prozy i poezji...
Fr. z "Księgi głupoty" Marcina Rychlewskiego:

Na zdrowie?
Pijaństwo bez wątpienia zdrowiu nie służy, jednak nie od dziś wiadomo, że w sytuacji zagrożenia życia pijany osobnik często spadnie na tak zwane "cztery łapy". Nie inaczej było w przypadku poniższej opowieści. Nasz bohater, nazwijmy go umownie "panem Zdzisiem," mocno wstawiony wracał do domu z imprezki w towarzystwie równie jak on rozbawionych współbiesiadników. W trakcie przechodzenia przez most nogi zawiązały mu się w coś na kształt węzła gordyjskiego, co poskutkowało zatoczeniem się na jezdni i wpadnięciem wprost pod ciężarówkę. Na swoje szczęście pan Zdzisio, który pod wpływem alkoholu postępuje szczególnie u w a ż n i e oraz r o z t r o p n i e, zatoczył się na jezdni w tak przemyślny i finezyjny sposób, że wpadłszy pod koła pojazdu, uszkodził sobie tylko jedną nogę, przejechaną przez koło ciężarówki."Nic mi nie jest" - wybełkotał sanitariuszom karetki. Do szpitala udał się z przetrąconą kończyną i dwoma promilami.

ps. Fajnie mi się czyta tę książkę. Chociaż człowiek się pośmieje. Dobra lektura - polecam.

A teraz odrobina poezji. Napisałam kiedyś taki wiersz....

RÓŻA

Wyrosłam
w twoim ogrodzie
pielęgnowałeś mnie
troskliwie
pojedyncza roża_poezjąiprozą-Gdynia-Alicja Rupińska
http://www.kwiatostacja.com/?
1,%20pl_pojedyncza-roza
ochraniałeś od zimna
i wiatru
Kroplami rosy lśniłam
w słońca blasku
zniewolony zapachem
całowałeś namiętnie
każdy płatek                                                          
mego ciała
Nazywałeś mnie różą...
Piękny to był czas
raj utracony...
Pewnego razu
zabrałeś mnie w świat
Pegaz
rumak rozszalały
użyczył nam skrzydeł
galopował
po niebieskich polanach
Podstępny Zefir
zaprosił nas                                             
na swoją ucztę
pozostał smutek
żal 

czwartek, 7 kwietnia 2016

NA KARUZELI MEGO ŻYCIA



Witajcie serdecznie!
Dzisiaj odrobina poezji,
a do Boya jeszcze powrócimy...

Proponuję wiersz z tomiku pt. "Barwy życia"

.........

                               "Miłość u ludzi nie ma swojego
                                                celu ni kresu swego:
                                 grasnicą dla niej tylko chwila
                                 spotkania pary" - Mitsune

Na karuzeli mego życia
jesteś wydarzeniem
w kalejdoskopie uczuć
jedynie twoja miłość
przybiera realne kształty
uśmiechem przeganiasz złe dni,
regenerujesz siły                                    
Twój ciepły głos w słuchawce
zapełnia pustkę w mieszkaniu
ze snów o tobie
utkam kolorowy dywan
zbuduję z tęsknych
westchnień most
przejdę po nim do domu marzeń,
gdzie bedziesz na mnie czekał





środa, 6 kwietnia 2016

O TADEUSZU BOY-ŻELEŃSKIM to wspomnienie...


Witajcie serdecznie!
Dziękuję za lekturę i zapraszam do dalszej:c.d.

.......................................................................................................................................................

Boy pragnął reformować życie, usunąć z niego zaściankowość, zacofanie społeczne, obskurantyzm nacjonalistyczny i klerykalny. Nigdy tego nie robił w bezwzględnej i twardej walce politycznej, nigdy nie pragnął być rewolucjonistą. O nie. Chciał być tylko reformatorem. I jak powiadają znawcy literatury, że był liberałem i mieszczańskim postępowcem. 
Boy mówił: 
"Naturalnym jest, aby każda klasa, każdy kraj, każda epoka wytwarzały sobie swoje własne formy na miarę własnych potrzeb, i to jest właśnie ewolucja obyczajów".



Człowiek Boya jest na swój sposób pełny, ceniący w życiu przyjemności zmysłów i intelektu. Ale jest to człowiek, którego pozycja społeczna nie ulega zmianie, jest dana i stała. Jedno trzeba stwierdzić i oddać szczerze, bezsprzecznie temu autorowi, że w tej dziedzinie polskiego piśmiennictwa, jaką On zapoczątkował i uprawiał - był i pozostał pionierem, tyleż rozsądnym co samotnym. Był wierny swej filozofii życiowej. Boy - moralista (częste określenie). Czytamy:
"Panowie - powiada Boy- "człowieka trzeba traktować takim, jakim jest, ze wszystkimi okolicznościami jego życia i działalności. I przede wszystkim, jesli chce się zrobić coś dobrego-nie należy zbyt wiele wymagać".

            Należy Mu się hołd i uznanie za odwagę. Za to, że chciał i potrafił dostrzec zło jakie panowało w ówczesnych stosunkach międzyludzkich. Nie godził się z istniejącym porządkiem rzeczy. Potrafił mówić - NIE. Mówił o tym szczerze, otwarcie w swych felietonach. Polemizował, atakował i nadstawiał "czola". A to nie łatwa sztuka. Pisać pod gusta czytelników, pod "publikę", to łatwiej przychodzi. Trudniej natomiast występować publicznie, oficjalnie z czymś, czego się powszechnie nie uznaje i czego jeszcze nie chce się uznać. Zwłaszcza, kiedy człowiek jest w tej walce sam. Można by takiego odważnego "szaleńca" porównać do zagorzałego zwolennika podróży morskich, który jak na złość został się sam, zupełnie sam na rozszalałym morzu bo statek jego został rozbity. Nie zostało mu już nic, tylko gromada rekinów i nieznani, niezbyt przyjaźnie nastawieni do rozbitków morskich - mieszkańcy wybrzeża. Nie wielu pisarzy, wybitnych osobistości na to było stać. Trzeba mieć wybitnie dużą odwagę cywilną, by świadomie skazać się na szykany przeciwników.


O Tadeuszy Boy-Żeleńskim_
http://iskry.com.pl/11_boy-zeleski-tadeusz?ps_full_site=1

                              Boy pisał otwarcie:

" [...] chciałbym, aby w stosunkach ludzkich w odrodzonej Polsce było trochę mniej nierówności, trochę mniej ucisku, trochę mniej kłamstwa i obłudy."

Był pisarzem, ktory godnie reprezentował swój zawód. Prawidłowo pojmował sens tego, co robi, co powinien robić On jako pisarz. Bardzo mi się podobało jego sformułowanie na temat literatury. Pozwólcie, że przytoczę, to jest bardzo mądre:

"Bo literatura jest sejmem narodu. Przez nią uświadamiają się potrzeby i zjawiska chwili; przez nią przychodzą do głosu żądania i krzywdy ludkie. Pisarz, który by wciąż nie przykładał ucha do ziemi, aby wyczuwać jej tajemne drżenie, aby nadsłuchiwać tętentu przyszłości, źle spełniałby swoje zadanie i nie powinien w żadnym wypadku liczyć się z głosami oburzeń - choćby skądinąd-szanownymi-nawet jeśli chodzi o tak zwaną 
m o r a l n o ś ć, o tak zwanyporządek społeczny. Ciągła wojna z przeżytkami wczorajszych pojęć, wczorajszych potrzeb, wczorajszych obyczajów to najważniejsze pozycje walki  o szczęście ludzkości."


Twórczość Boya_
http://culture.pl/pl/tworca/tadeusz-boy-zelenski

To jest właśnie to, co powinno charakteryzować każdego pisarza. Wiadomo ten zawód, chociaż trudno czasem to nazwać zawodem. Może bardziej - powołaniem. Może takiego czlowieka można by nazwać wybrańcem losu, a może niewolnikiem swego przeznaczenia?

Czytamy u Boya w : "Dusza poety" - 

"Kto nas sprzągł razem? Po co? W jakim celu? Za czyje winy? Na pokutę czyją? Każąc śnić życie jednemu wśród wielu, co tylko żyją?..."

c.d.nastąpi............................................................................................................................