Pasek wideo

Loading...

środa, 30 sierpnia 2017

wtorek, 29 sierpnia 2017

W oceanie

W oceanie



Na świecie,
tak zwyczajnie
pada tylko deszcz
Człowiek,
 -  płacze -
czasem też

Sopot-park-fot. Alicja Rupińska


Od wiek wieków
prostujesz ścieżki zycia
Tak byś chciał 
zrozumeić siebie
Dryfujesz
w oceanie klamstw
Oswajasz się z samotnością
wśród kochających cię
b l i ź n i ch
Dziękujesz
za oazę na pustyni
Przeklinasz
pustkę ludzkich serc

Zdany na wieczny
T R Y B U T
opuszczasz
LABORATORIUM
życia
Sukces? Porażka?
Pewność? Alternatywa?
Prawda? "Przefiltrowana wersja"?
W weryfikacji wyręczy cię czas...


Z serdecznym pozdrowieniem
foto. Alicja Rupińska

 - Alicja Rupińska

sobota, 26 sierpnia 2017

Spiżem czy oziminą

https://pixabay.com/pl/wolf-spider-biedronka-326573/

Spotkał ją


słonecznym dniem
Była naprawdę
Nazwał ją
Słoneczkiem
Diamencikiem
Skarbem
Ona jego - Enigmą
Czy to 3 D ?
Pytał siebie i jej                              
Ona czekała
na niego...
A on... ?
powiedział tylko...
Tak z marszu
wkroczyłaś w
D Y S H AR M O N I Ę
mojego życia...




środa, 23 sierpnia 2017

Jesteśmy jako te drzewa...

  Dzisiaj wiersz DRZEWA. Są piękne, dają schronienie, kryją w sobie tajemnicę.... Lubię patrzeć na drzewa, słuchać szumu ich gałęzi, szeptu     spadających jesienią liści.... Patrzę tak na nie i myślę o czym one myślą..... Są bardzo silne, czasem łamią się - jak MY - LUDZIE... 


https://pixabay.com/pl/niemcy-natura-drzewa-listowie-lasy-70567/

DRZEWA

Kiedy jest mi
smutno i źle
myślę o drzewach
Widzę, jak rozplatają
swoje włosy
słonecznym dniem
zmęczone zaś
śpią głębokim snem
Rankiem
spowite siwą mgłą
pochylają się do siebie
mówią coś szeptem
Co?
nie wiem
Gdybym tak mogła...
zrozumieć ich mowę
poznać to...
co im już jest znane
Chcę kąpać się w słońcu
radzić sobie z szałem wichrów
burzą i gradem deszczowych łez
i nauczyć się godnie umierać
tak, jak one potrafią też



sobota, 19 sierpnia 2017

Była czwarta rano...

Była czwarta rano....

Trzydzieści pięć lat temu, 13 grudnia, zimową nocną ciszę przerwał przeraźliwy sygnał dzwonka okrętowego. Czwarta rano. Alarm bojowy. Wszyscy migiem zajęliśmy swoje stanowiska bojowe. Staliśmy przy kei w porcie wojennym. Co się dzieje? Ćwiczenia ? Wojna ? Przecież alarm bojowy o 4. nad ranem i w dodatku niezapowiedziany to niecodzienność, więc coś się musi dziać. Okręt był gotowy do wyjścia w morze. Każdy był na swoim stanowisku. Co nastąpi? Burza myśli pełnych niepokoju, wizja wojny pojawiła się w głowie każdego z nas.
Po dwóch godzinach wielkiej niepewności zgonili nas do messy. Włączono telewizor. Co się dzieje? Wzrok wszystkich skierowany był na postać generała Wojciecha Jaruzelskiego. Stan wojenny? Jaka wojna? Z kim? Niektórzy mieli lada moment iść do cywila, a teraz? Od tej pory zaczęła się dla nas nowa rzeczywistość. Odwiedzali nas oficerowie z WSW, rozmawiali, pytali o rożne rzeczy: jaka atmosfera panuje na okręcie? Kto z nas ma rodzinę na zachodzie?i takie inne sprawy. Marynarze, którzy byli członkami ZSMP (Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej) i dodatkowo kandydatami na członków PZPR ( Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej) zostali oddelegowani do służby w terenie. Zasilili oni tzw. Wojskowo-Milicyjne grupy operacyjne. Ja zostałem jako ten "nieoperacyjny". 

Gryf - zdjęcie zamieszczone w artykule "Okręty Wojenne"
Pierwszy miesiąc stanu wojennego był najgorszy. Przerażała ta cisza, ten brak wiadomości z zewnątrz, ten bezruch.... Codziennie to samo; pobudka, służba, śniadanie, wachty, szkolenia polityczne. Staliśmy w porcie. Po miesiącu rutynowych, czasem monotonnych czynności okręt nasz wpłynął do stoczni remontowej. Otrzymaliśmy nowe zadania: warta na bramie stoczni. Każdy wartujący dostał broń i 3 magazynki ostrych. Rozkaz był jednoznaczny i bezwzględny: jeżeli będzie atak na bramę, to masz strzelać. Jeśli ty nie będziesz strzelał, to ciebie zastrzelą; jak ty nie wykosisz, to ciebie wykoszą. Stojąc na warcie wyobrażaliśmy sobie: a jak rzeczywiście ktoś zacznie nacierać? Czy wtedy będę musiał strzelać?A jak w tłumie pojawi się ktoś, kogo znam? Przecież jesteśmy w stanie wojennym, jesteśmy w zupełnie innej, aniżeli dotąd relacji, mamy inne, niecodzienne zadania. Czasem nasza wyobraźnia była zbyt śmiała. Wyobrażaliśmy sobie, że lada moment natrze na bramę cały tłum. Te wizje podczas długich godzin stania były koszmarem. Tak było od warty do warty. W stoczni remontowej spędziliśmy ponad miesiąc. Później zaczęliśmy wypływać w morze. W ramach ćwiczeń strzelaliśmy do makiet. To były ćwiczenia artyleryjskie. Podczas takiej "strzelaniny" miałem zadanie specjalne: wykręcać klosze z lamp– taki był hałas i trzęsienie, że szklane klosze by tego nie wytrzymały. Wśród nas byli także marynarze z bratnich krajów: ci z Libii mieli swoich szefów i tylko tych słuchali. Mieli też własnego kucharza. Pamiętam, że często jedli baraninę, pili colę i palili Malboro. Pamiętam też ich charakterystyczny zapach pomieszany z zapachem perfum z ówczesnych peweksów. Ich przeciwieństwem,co do wyglądu i zachowania byli Wietnamczycy – bardzo grzeczni i spokojni. Atmosfera na okręcie w pierwszych miesiącach stanu wojennego była iście rodzinna. Naprawdę było tak jakoś inaczej, jak to mówili marynarze. Wtedy każdy "banior" – marynarz, zarówno ten młody, jak ten stary banior (rok służby), czy "kątowy"(1,5 roku służby na łajbie) albo też "dziadek" – rezerwista( po 3 latach służby) był traktowany dość przyjaźnie. Kadra wychodziła i przychodziła po cywilnemu. Zaczęli nawet mówić do marynarzy po imieniu. Coś jakby się zmieniło, zniknęła taka "sztywność" między kadrą, a nami – marynarzami. Pewnie nas wszystkich połączyła ta niepewność jutra. Przedtem bywało różnie... Niejeden z nas dostał niezły wycisk. Pamiętam jak podczas rejsu na pełnym morzu, w czasie sztormu, kiedy pełniłem wachtę na mostku - zauważyłem dziwnie zachowującą się postać... Ktoś stał przechylony przez reling i oddawał "hołd Neptunowi". Po chwili rozpoznałem go. Był to mat, który na naszym okręcie odbywał praktyki, bo miał zostać zawodowym marynarzem. Ja i wielu moich kolegów marynarzy zapamiętaliśmy go jako "sadystycznego, gnębiącego" nas mata. Widząc go w takiej sytuacji, pomyślałem sobie: a widzisz jak to jest. Nie zawsze tak różowo, nie zawsze ty masz władzę i możesz gnębić podległych sobie ludzi. Dopadło i ciebie – pomyślałem. W mojej głowie zrodziła się myśl: a co by było gdybym tak podszedł do ciebie z tyłu i tak po prostu wyrzucił za burtę.Teraz ja mam nad tobą władzę. Może byś sobie przypomniał o ludzkim traktowaniu ludzi? Nie zrobiłem tego. Moje wrodzone człowieczeństwo nie pozwoliło mi na to.
Po trzech miesiącach służby dostałem przepustkę. Miałem dość swojego marynarskiego stroju, zwanego kocem. Nawiasem mówiąc- nikt z nas tego munduru nie uwielbiał. Grube, sukienne spodnie i sukienna bluza. Jedynie czapka z odsłoniętymi uszami była dobra w lecie, zakałą okazała się zimą. W takim stroju latem lepiej nie wychodzić. Tak więc chcąc odpocząć od tego nie zawsze wygodnego stroju przebrałem się u mojego wuja w cywilne ciuchy. Skutek tego okazał się fatalny dla mnie. Na ówczesne czasy – lata osiemdziesiąte ( każdy młody chłopak był w wojsku) wyróżniłem się szybko w tłumie. Zdradziły mnie ogolona twarz i krótkie włosy.... Nastąpiła natychmiastowa kontrola WSW. Zawieziono mnie po marynarski mundur i odstawiono do jednostki. Nazajutrz stanąłem do raportu. Dostałem 10 dni ancla. Znowu nowy porządek dnia: 5.00 rano pobudka + zaprawa, śniadanie o 8.00, a później to już czynności do końca dnia – szorowanie korytarza, sprzątanie terenu,wożenie węgla itp. Z perspektywy lat wspominając, to były często zadania irracjonalne, niepotrzebne, no ale trzeba było mieć zajęcie. Miejsce aresztu też znacznie różniło się od normalności: metalowe łózko zamykane w ścianie, koc i poduszka oraz mały okrągły stolik. Nie wiem do czego.Po anclu znowu wróciłem do służby na okręcie , by odsłużyć zaszczytny obowiązek. 

środa, 16 sierpnia 2017

Lato, lato i ....

Witajcie serdecznie. Dziękuję za to, że jesteście. Blogi, zarówno ten poezjąiprozą jak i ten dla najmłodszych biorą udział w rankingu NB - Można jeszcze oddawać głos, oceniać. Zapraszam, zajrzyjcie na tę listę.

Najlepsze Blogi : Toplista - wszystkie blogi


Aliadelajda7 - autorka - Alicja Rupińska zaprasza do krainy słów napisanych poezją i prozą. Proponuje swoje utwory, artykuły, felietony, a także piękną poezję uznanych Poetów. Blog Dla Najmłodszych to wierszyki, zagadki dla dzieci.

Blogi, zwłaszcza ten poezjąiprozą mają 
kolejne odsłony w kolejnych państwach świata. Zbliżamy się już do tzw. 80, czyli tych krajów świata,w którychczytelnik/czytelniczka znalazły-zajrzały na blog-odsłłoniły go. DZIĘKUJĘ. Zajrzałam do statystyk.... Licznik odsłon pokzuje, że najwiekszą grupę osób odwiedzających ostatnio stanowią czytelnicy/czytelniczki z Polski, Rosji, Ukrainy, USA....Dziękuję wszystkim. Życzę wszystkiego dobrego.
  Piszę, bo pisanie przynosi mi ulgę. Piszę o sprawach dotyczących nas-ludzi, naszych emocjach, o życiu codziennym. Piszę o radości i smutku; o cierpieniu i radowaniu się...Sama doznałam wiele smutku, cierpienia, bólu.... Idę do przodu, piszę, bo pisanie przynosi ulgę//- powtarzam za SENEKĄ.Niechaj i WAM przyniesie ulgę, ukojenie....Tego WAM życzę.









z serdecznymi życzeniami
 - Alicja Rupińska-

niedziela, 13 sierpnia 2017

W błękicie nieba- w blasku dnia

                        ŻYCZENIA

W błękicie nieba
w blasku dnia
niech każda chwila radosna 

jak piękny sen
w pamięci Twej trwa
Pamiętaj - co najlepsze
chroń - co najważniejsze
ocal - co potrzebne
nie pozwól zapomnieć
tego co było                                   
żyj - pełnią życia
spraw - by co najważniejsze
się spełniło
bądź zawsze radosny i miły
niech Ci los spełni każde żądanie
a życie rajem
niech Ci się stanie

 ps. No cóż??? życie okazuje się chwilami mniej romantyczną prozą. Zaskakuje, rozczarowuje, uczy pokory, uczy.....

Tylko trzeba chcieć te nauki pobierać...
Wszystkiego dobrego - Alicja- autorka blogu







 z serdecznym pozdrowieniem
- Alicja Rupińska -

czwartek, 10 sierpnia 2017

Napisać dobry wiersz

Witajcie serdecznie!

Kiedyś mnie zapytano 
o plany na przyszłość ( twórczość)- odpowiedziałam: - z pewnością - pisać...  To przynosi mi ulgę...
Powiedziałam wtedy też, że moim marzeniem
jest napisać taki wiersz, który spodobałby się wszystkim czytającym te treści...
Wiem, że jest to sztuka, na którą trzeba zapracować, posiąść...Nie posiadłam jej, ale próbuję, bo chcę, bo przynosi
mi to ulgę....

                      Napisać dobry wiersz...


Napisać dobry wiersz
to jak gordyjski węzeł
rozsupłać
A do tego jeszcze
znaleźć dobrego czytelnika,
ktory by wiernie
sercem i oczyma
za tekstem wodził,,
żeby nie kaprysił,
nie marudził
i nas - p o e t ó w
nie zawodził
kałamarz
http://www.canstockphoto.pl/ilustracje/ka%C5%82amarz.html
Napisać dobry wiersz
to, jakby
umiejętnie
znaleźć to, co przedtem
tak bezmyślnie
udało się zgubić
A do tego jeszcze
zachować ludzką twarz
i umieć odróżnić
co z czasem matowieje,
a co zachowa b l a s k
Napisać dobry wiersz
kochać i szczęście mieć
to takie, wydawałoby się
p r o s t e
A może to ...


ps. Dziękuję za odwiedziny, życzę dobrych dni.

środa, 9 sierpnia 2017

Na dobre dni...

foto. AR












...życzę dobrych dni,
dobrych, mimo nieraz
niesprzyjającego
"wiatru w plecy"



Zawsze idż do przodu,
aż po horyzont, aż po kres.... 
łatwiej z dobrym nastawieniem,
niż z nosem "na kwintę" 
nie warto smęcić...
nie trzeba się poddawać,
dawać "satysfakcję" wrogom...
trzeba mądrze walczyć o swoje,
trzeba brać LOS w swoje ręce,
nie warto poświęcać czasu, energii...
ludziom, którzy;
nie rozumieją ciebie
którzy są egoistyczni i podli...
nie daj się krzywdzić
ale i innych nie krzywdź...
nie potępiaj i nie pozwól, 
by inni cię potępiali...,
by z ciebie szydzili...

„Nasza największa chwała nie leży w tym, by nigdy nie upaść, ale w tym, by podnieść się za każdym razem, gdy upadniemy.”
             Ralph Waldo Emerson

sobota, 5 sierpnia 2017

Dla nas miłość, dla nas świat...


Witajcie serdecznie! Dzisiaj wiersz - pieśń z refrenem...

AR


   Na świecie jest dobro i zło
Jeśli zapytasz:
kto nie cierpiał, nie płakał?
Odpowie ci tylko echo
  
   Kto? Kto? Kto?

Nie pytaj - nie warto

nie warto płakać, załamywać rąk
Zbierzmy się wszyscy w krąg
Podajmy sobie dłonie
Życie jest piękne
Rzućmy za siebie smutki
Uśpijmy troski i bóle
Podnieśmy wysoko głowę
Niech wesoło zabrzmi refren tej piosenki

                     Dla nas miłość, dla nas świat

                     Słońca blask, zmierzchu świt
                     Lazur nieba, księżyca szept
                     Szczyty gór i morza szum
                     Muzyka, taniec, śpiew

Z uśmiechem idziemy przez życie

Choć nieraz płaczemy skrycie
Odrzucamy samotność, żal i gniew
Przyjmując wiarę, nadzieję i śmiech
Płynie czas, umyka lotem motylka
Ważna jest dla nas każda chwilka
Więc nie trać czasu, zaśpiewaj z nami,
                              z nami bądź

              

                     Dla nas miłość, dla nas świat
                     Słońca blask, zmierzchu świt
                     Lazur nieba, księżyca szept
                     Szczyty gór i morza szum
                     Muzyka, taniec, śpiew


Nieraz stajemy w pół drogi

Krzycząc: nie chcę, już nie mogę, to BOLI
Braknie sił, zwykłej silnej WOLI
Przyjacielu, bądź wtedy z nami
Bo kiedy w pobliżu życzliwa dłoń
Nie straszna wtedy chyba i morskich wód - TOŃ

Niech będzie wesoło wokoło

Niech kwitną kwiaty każdego lata
Niech łączy miłość i przyjaźń
Wszystkich ludzi tego świata

                      

                     Dla nas miłość, dla nas świat
                     Słońca blask, zmierzchu świt
                     Lazur nieba, księżyca szept
                     Szczyty gór i morza szum
                     Muzyka, taniec, śpiew
          




czwartek, 3 sierpnia 2017

"Tako rzecze ZARATUSTRA:" - fr.


Witajcie serdecznie! Dzisiaj kilka myśli różnych: przeczytanych, zasłyszanych:

- Dostrzegać swoje błędy to INTELIGENCJA.
  Przyznawać się do nich to POKORA.
  Więcej ich nie popełniać to MĄDROŚĆ.-

Fragment (mój ulubiony) z książki - Fryderyk Nietzsche -
                           " Tako rzecze Zaratustra"

" [...] Twórczość- oto jest wielkie wyzwolenie z cierpień i ulżenie życia. Lecz, żeby twórca powstał, wiele cierpień tu trzeba 
Wiele gorzkiego zamierania musi być w waszem życiu, wy twórcy! I tako stajecie się orędownikami i obrońcami wszystkiego, co przemija.
     
..specjalnie dla WAS ode mnie kwiatki..AR













Aby twórca dziecięciem się stał, dziecięciem nowo narodzonem, na to musi być rodzicielką i bólami rodzicielki.
     Zaprawdę, przez sto dusz wiodła ma droga, przez sto kołysek i bóli porodowych. Niejednom pożegnanie przeżyć musiał i znam, rozdzierające serce, ostatnie godziny.
   Lecz tako chce ma wola twórcza, dola ma. Lub obym wam rzetelniej powiedział: takiej właśnie doli pożąda wola ma.
    Wszystko, co czuje,cierpi we mnie i jest w więzieniu zamknięte, lecz wola ma zjawia mi się zawsze jako wybawca
 i zwiastun radosny.
   Wola wyswobadza - oto jest prawdziwa nauka o woli
 i wolnosci - tak was uczy Zaratustra. [...]"

wtorek, 1 sierpnia 2017

..pytała sie raz mrówka muchy...



Witajcie serdecznie. Na dzisiaj taka sobie króciutka refleksja... z głębszym podtekstem... Miłego dnia życzę. 

                                             


Pytała sie raz
mrówka muchy
Jaka jest do szczęścia droga????
Ja jestem taka malutka
nieboga
Pracy mam ciągle w bród
A ty wciąż latasz
Żerujesz na innych bezlitośnie
Czy to sprawiedliwe?????
i zbierasz szczęścia łut

Jest to li tylko wybryk ?
Czy natury CUD?