Pasek wideo

Loading...

niedziela, 30 kwietnia 2017

Dworki z duszą...

Witajcie serdecznie w czas długiego weekendu. Pogoda nam się klaruje. Czas na odpoczynek, relaks, na spacery i wyjazdy, na wędrówki po kraju lub dalej poza granice naszego kraju...
Ja dzisiaj -na wolną chwilę- proponuję króciutko zainicjować refleksję-wspomnienie o dworkach, pałacach...

http://s2.manifo.com/usr/2/2413/b0/manager/janowiczki-laccy-3n.jpg
Przejeżdżając przez Polskę widzimy takowe. Jedne z nich straciły na swej świetności i popadają w ruinę, a inne już odrestaurowane - znalazły swoich właścicieli-tych, którzy o nie zadbali. Każdy z tych pałaców, dworków ma swoją historię.
      Ja mówię że każdy z nich ma swoją duszę... Mieszkać w zabytkowym dworku. O... to marzenie niejednego z nas... 
Minęły wieki, mijają lata. Historia dawną świetność dworku opowiada, a czas teraźniejszy pisze rozdział w niej kolejny. Dawniej taki dworek, pałac otaczał piękny park. Do dworu, do pałacu przyjeżdżali zacni goście, były bale....- Tu było pięknie. Ogród z dwoma stawami połączonymi ze sobą i mostki. Przed dworem różne kolorowe kwiaty. Wszystko zadbane. A jakie tu były przyjęcia, gościny? Ilu sławnych ludzi...Oj, gościli się tu, gościli... Tu nawet był generał Władyslaw Anders. Były wystawne przyjęcia i polowania. Jak mówia starsi, to wtedy było tu najpiękniej - mówi jeden z obecnych meszkańców dworku, który dostał tu mieszkanie przed laty.
 
http://www.dwory-polskie.pl/repository/images/foto/Ledochowski_020_z.jpg


piątek, 28 kwietnia 2017

Wiosna i MAJÓWKA

https://pixabay.com/pl/magnolia-kwiat-magnolii-kwiaty-324216/

Witajcie serdecznie! I już weekendowo ... Dla niektórych to nawet 9 dni wolnego. Życzę udanej majówki! Dzisiaj na blogu proponujęfr. z "Księgi głupoty" Marcina Rychlewskiego:







Na zdrowie?
Pijaństwo bez wątpienia zdrowiu nie służy, jednak nie od dziś wiadomo, że w sytuacji zagrożenia życia pijany osobnik często spadnie na tak zwane "cztery łapy". Nie inaczej było w przypadku poniższej opowieści. Nasz bohater, nazwijmy go umownie "panem Zdzisiem," mocno wstawiony wracał do domu z imprezki w towarzystwie równie jak on rozbawionych współbiesiadników. W trakcie przechodzenia przez most nogi zawiązały mu się w coś na kształt węzła gordyjskiego, co poskutkowało zatoczeniem się na jezdni i wpadnięciem wprost pod ciężarówkę. Na swoje szczęście pan Zdzisio, który pod wpływem alkoholu postępuje szczególnie u w a ż n i e oraz r o z t r o p n i e, zatoczył się na jezdni w tak przemyślny i finezyjny sposób, że wpadłszy pod koła pojazdu, uszkodził sobie tylko jedną nogę, przejechaną przez koło ciężarówki."Nic mi nie jest" - wybełkotał sanitariuszom karetki. Do szpitala udał się z przetrąconą kończyną i dwoma promilami.



                       




https://pixabay.com/pl/maikäfer-wiosna-chrząszcz-2149366/







wiosna, wiosna...
w kalendarzu,
w przyrodzie...





ps. Fajnie mi się czyta tę książkę. Chociaż człowiek się pośmieje. Dobra lektura - polecam.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Ku pamięci BRACI ułańskiej

Witajcie serdecznie w jeszcze kwietniowy czas...
Dzisiaj proponuję wersy, które ułożyłam dla braci ułańskiej...


Ku pamięci


Dziś już nie spotkasz na błoniu
Rycerza, co pędzi na rączym koniu

Nie dzwoni szabla o ostrogę
I na szczęście nie biją dzwony, na trwogę

Czasem wspomnienie powraca jak tarcza
O braci ułańskiej – co pamięci jest warta

"Nie masz pana nad ułana"

Pol, Tuwim, Lechoń, tudzież Słonimski
Do ułanów sympatią pałał
Mistrz Konstanty Gałczyński
w pieśni utrwalał









http://artyzm.com/obrazy/wasilewski-ulani.jpg







Śpiewano o nich żurawiejki
Sławiące ich męstwo i honor wielki

Legendę konia i ułana
Znajdziesz na płótnach
Kossaków, Chełmońskiego Jana ...

Urzekli też innych malarzy
Gierymskiego, Brandta
Ułanów waleczne i miłosne podboje
Były westchnieniem niejednego amanta

Dziś za koniem i szablą
Tęsknota w każdym mężczyźnie tkwi
Więc, choć nie masz konia
Do wspomnień przyłącz się i TY
I niech cię nie opuszcza fantazja
Niekoniecznie ta ułańska







http://www.muzeumkossak.pl/kradzione/O%2002.jpg

środa, 26 kwietnia 2017

Jak żyć? Jak znaleźć panaceum? Jak znaleźć klucz do lepszego jutra?


Witajcie serdecznie! Klucz, a może recepta? Panaceum?
Jak żyć? Jak być szczęśliwym? Jak znaleźć miłość?Te i podobne pytania rodzą się u każdego z nas...Nie ma gotowej odpowiedzi, nie ma panaceum, nie ma gotowej recepty.Każdy z nas musi znaleźć K L U C Z do szczęścia, do czyjegoś serca... Myślę, że w tych poszukiwaniach trzeba    znaleźć K L U C Z do samego siebie. W tych poszukiwaniach trzeba nauczyć się rozumieć siebie, żyć w zgodzie z samym sobą.. . To, wbrew obiegowym opiniom- nie jest takie łatwe. Na ogół to z łatwością "rozgrzeszamy", krytykujemy innych, a siebie zostawiamy w spokoju. No, bo jak można" czepiać"się samego siebie itd.Nie wszyscy tak mają, ale jest wielu którzy .....Ja też wiele musiałam się nauczyć. W wędrówce życia doznałam wiele bólu, cierpienia, odniosłam wiele życiowych "ran". Uczyłam się zrozumienia, wybaczania, przemilczania..
Tak wiele trzeba się nauczyć, tak wiele zrozumieć...Tak wiele.. a jednocześnie chcieć, pragnąć żyć, pragnąć walczyć
o lepsze jutro. Nie tracić wiary, nie gubić nadziei i nie wyrzekać się miłości. 

Gdynia-Dentyści Gdynia Medicodent




   


GDYNIA-

Klif Orłowski ma sowje uroki - Zdjęcie-Alicja Rupińska





K L U C Z

Zgubione uczcie
jak złamane skrzydło
p t a k a
chowa się przed deszczem
u c i e k a
by wrócić do słońca        
Zranione szczęście
uczy się K O R E K T Y
ślęczy  nad rekapitulacją
w y z n a ń
Szuka odpowiedzi
na pytania, których
z a b r a k ł o
Proste kłamstwa
krzyżują człowieka
Kolejna miłość
kusi z martwych-wstaniem...

wtorek, 25 kwietnia 2017

Aforyzmy

Witajcie serdecznie! Proponuję na wolną chwilę kilka aforyzmów dwudziestolecia (1918-1939).

"Ludzie jak góry: wielcy wydają się z bliska mniejsi, a mali - więksi".

"Mądrość jest morzem płytkim, ale burzliwym, a głupota bezdennym, ale martwym".

"Człowiek głupi jest bliskim  krewniakiem zwierzęcia, bo równie jak ono nie ma żadnych wątpliwości". 

"Ze wszystkich widowisk ludzie najbardziej lubią teatr i cyrk, bo to są najwierniejsze zwierciadła ich życia, złożonego z udawania, zręczności i błazeństw".

"Wszyscy ludzie przechodzą przez życie jak aktorzy na scenie, mniej lub więcej ucharakteryzowani przez reżyserię społeczną".

                          Aleksander Świętochowski




https://pixabay.com/pl/róża-różowy-kwiat-róży-róż-8219




sobota, 22 kwietnia 2017

GDYNIA_"STRYCH"- miejsce dla POETÓW

Witajcie serdecznie w weekendowy czas. Za oknami jeszcze kwiecień - plecień, co przeplata...a na wolną chwilę zapraszam do Cafe-STRYCh- to takie specjalne miejsce w GDYNI...



http://static1.s-trojmiasto.pl/zdj/c/19/18/600x0/187532.jpg







Każde miasto ma swoje miejsca dla poetów. Gdynia ma "STRYCH". Dzisiaj właśnie o nim: Najstarszy budynek mieszkalny w Gdyni ( z 1890) roku od 16. już lat z powodzeniem pełni rolę gościnnej kawiarni Strych. W miejscu tym panuje specyficzna atmosfera. Tworzy ją nie tylko wystrój wnętrza, ale przede wszystkim ci, którzy tę kawiarnię odwiedzają. A przynajmniej raz w miesiącu kawiarnia zamienia się w Przystań Poetycką.

                               Wnętrze CAFE-STRYCH w Gdyni, pl. Kaszubski

GDYŃSKI STRYCH
Gdynia to miasto otwarte, przyjazne... Otwarte nie tylko na biznes, ale i  kulturę. Sporo się tu dzieje. Miasto to znane jest przede wszystkim z festiwali filmowych. Impreza ma swoich wiernych widzów, którzy co roku tłumnie przyjeżdżają we wrześniu do Gdyni i dopingują swoich ulubieńców lub po prostu z pasją poznają to, co w polskim kinie nowego i dobrego. Popularnością cieszą się też spotkania ludzi pióra. W gdyńskim Strychu spotykają się poeci, pisarze, recenzenci, krytycy, sympatycy, zwolennicy poezji, prozy, słowa pisanego i mówionego. Odbywają się tu spotkania autorskie, warsztaty, promocje. W kawiarni Strych można wyruszyć na wędrówkę w czasie i przestrzeni. Miejsce to liczy ponad 100 lat. Jest na co popatrzeć; stare maszyny do szycia, które służą jako stoliki. na belkach stropu stoi krzesło, stary but z cholewą... Pod belką wisi stary skórzany sakwojaż. Na parapecie małego okna stoi drewniana beczułka, zapewne pusta - bez okowity....Tuż obok stare liczydło zawieszone jak firanka. W centrum głównego miejsca (dolne pomieszczenieStrychu) stoi żelazny piecyk z rurą stalową, a nad nią lampka naftowa, dzwonek i tarka do prania. Na piecyku - żelazko z duszą.... Na ścianach obrazki, na półkach książki... naftowa lampka z knotem,, stary młynek, stary aparat fotograficzny, a na ladzie przy barze szklana popielnica (bez tytoniu) do wydawania reszty. Ciekawy rekwizyt, na niej stare banknoty: czerwona setka i zielona pięćdziesiątka z generałem Świerczewskim. Och, czego tu nie ma, a wszystko ma swój wyjątkowy urok. Nawet stare narty, pewnie pamiętające niejedne szusy. Właściwe rekwizyty we właściwym miejscu. Miejsce to rzeczywiście sprawia, że można choć na chwilę odpocząć od współczesnego świata, a raczej jego problemów.No cóż, Trójmiasto to wiele ciekawych miejsc. Gdańsk ma swojego Neptuna i różne imprezy, festiwale, dajmy na to, choćby festiwal Gdańsk Dźwiga Muzę - jedyny w Polsce (a drugi w Europie) międzynarodowy festiwal, poświęcony w 100% kulturze tańca. Sopot ma Dworek Sierakowskich - miejsce licznych spotkań artystów. NatomiastStrych w Gdyni gościł już wielu ludzi pióra i pewnie jescze niejednego poetę zaprosi.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Egzamin z DEMOKRACJI


Witajcie serdecznie! Jak radzimy sobie z demokracją?
 Ano różnie....

Czekano na tę wolność, walczono o nią. A teraz co? Są tacy, którzy są zadowoleni, i tacy, którzy narzekają. Dlaczego? "Nie było u nas prawdziwego komunizmu, a teraz nie ma prawdziwej demokracji. Daleko nam do niej. My jeszcze do niej nie dorośliśmy. Daleko do wolności w pełnym znaczeniu tego słowa. A i o solidarność, tę między ludźmi, coraz trudniej. Pełno zawiści, zazdrości... Wolność niby jest, ale co nam po niej, jak nie ma pracy i pieniędzy". 


https://pixabay.com/pl/demokracja-przytulić-człowiek-1536629/


Transformacja = nadzieje i rozczarowania

W 1989 roku Polacy wybrali 460 posłów oraz 100 senatorów. Premierem został Tadeusz Mazowiecki. Wolne wybory przyniosły zwycięstwo solidarnościowej opozycji oraz porażkę komunistycznej władzy. Wybory były przełomowym wydarzeniem, doprowadziły do powstania całkowicie nowej sytuacji politycznej w kraju. "Nie ma wolności bez solidarności i nie ma solidarności bez wolności" - mówi Zbyszek. "Mieliśmy wtedy w 1989 roku takie wielkie nadzieje. Myślę, że wielu z nas nie przewidziało takiego scenariusza. Wielu się wzbogaciło na prywatyzacji i chwalą sobie, bo im dobrze. A co mają powiedzieć ci, którym brakuje pracy, a co za tym idzie, pieniędzy na normalny byt. Wielu już wyjechało, a wielu jeszcze czeka podróż "za chlebem". Ci, co nie mogą wyjechać z pewnych względów, chwytają, "co popadnie". Często bywa tak, że za najniższą krajową lub stawkę 8 czy 10 złotych. Robi się, bo trzeba za coś żyć. Mam żonę, która otrzymuje niską rentę (poniżej 800 złotych), od tego, oczywiście podatek potrącają. Razem mamy niewiele, bo zaledwie 2 tysiące. Dwójka naszych dzieci jeszcze się uczy. Musimy sobie radzić z taką kasą". Inny zapytany o 25 lat wolności odpowiada: "Chcieliśmy tych zmian. Czekaliśmy na nie tak bardzo... Wierzyliśmy w ten "raj" obiecany. A teraz? Żal mówić, głowa i serce boli. Z jednej strony świat otworem stoi (można sobie podróżować, ale za co?), a z drugiej?" - pytają rozgoryczeni i zawiedzeni, czekający "resztkami sił i wiary" na kolejne zmiany. "No, bo przecież kiedyś musi się spełnić". Transformacja, ta sprzed ćwierćwiecza, nie wszystkim przyniosła "raj obiecany"?
Nie tak miało być - powtarza wielu...


Statystyka nie napawa optymizmem, a życie co niektórych ludzi - bardzo boli. W skrajnej biedzie żyje dziś prawie 3 miliony obywateli Polski. "To, co zakładała Solidarność u progu transformacji - to padło do kosza. Realizacja zamierzeń? Nawet nie w 50%. Transformacja gospodarcza? To nie to. Cała młodzież, nasza cenna myśl technologiczna emigruje. Nie tak miało być" - mówi Jan - człowiek Solidarności. Człowiek, który tak bardzo wierzył w zmiany na lepsze. Na pytanie: czy gdyby wrócił się ten czas - rok 1989- brałby aktywny udział na rzecz zmian,  transformacji, z tak wielką wiarą jak wówczas, odpowiada: "Tak. Etosu Solidarności nie zatraciłem. Gdyby jeszcze raz przyszło mi przeżyć te lata, tamten czas, to przeżyłbym tak samo, mimo że nie wyszło. Jeśli byłbym innego zdania, to by znaczyło, że przeczę samemu sobie" - podsumowuje. Nie jest mu łatwo. Na fali wspomnień, nie zawsze przyjemnych i łatwych... cytuje Włodzimierza Wysockiego, piosenkarza: "Rozróżniam też, co święte, a co podłe. Przynajmniej w to mnie wyposażył Bóg, i jedną mam, lecz za to prostą drogę, i nie chcę szukać żadnych innych dróg".  

wtorek, 18 kwietnia 2017

Czy robot zabierze pracę człowiekowi?


Witajcie w czas poświąteczny. Wczoraj było o poszukiwaniu pracy i wyjazdach w tym celu "za chlebem". Dzisiaj proponuję artykuł o tym, co czeka nas w przyszłości - też oczywiście o pracy, a co za tym idzie o zdobywaniu środków do tego, by żyć, egzystować...
Fajnie, że automatyzacja, fajnie, że roboty wyręczają ludzi, ale... co z pracą dla człowieka? co ze środkami na życie? a za coś trzeba zyć.. a może rzeczywiście zasiłki gwarantowane?
Póki co - polecam artykuł-link:http://rynekpracy.pl/artykuly/robot-zamiast-pracownika-w-przyszlosci-automatyzacja-znaczaco-obnizy-koszty-pracy

16.02.2015  Autor: Marta Kowalówka
Do 2025 roku, dzięki automatyzacji zadań wykonywanych w pracy, koszty zatrudnienia obniżą się o 16% - wynika z badań Boston Consulting Group. Na świecie tańsze roboty będą zastępować ludzi w coraz szybszym tempie. Czy czeka to także Polskę? Zaawansowane technologie mobilne czy chmury obliczeniowe to rozwiązania bez których trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie wielu przedsiębiorstw. Jak wynika z prognoz KPMG, w perspektywie kolejnych dwóch lat, w firmach coraz większego znaczenia nabierze dodatkowo druk 3D, inżynieria biomedyczna, Internet przedmiotów, analiza „wielkich” danych, czy nawet sztuczna inteligencja. Coraz szybszy rozwój nowoczesnych technologii w przedsiębiorstwach potwierdzają również badania Boston Consulting Group (BCG), z których wynika, że nakłady inwestycyjne w roboty przemysłowe będą rosły o 10% w skali roku (w chwili obecnej jest to 2-3%).
https://pixabay.com/pl/żarówka-robota-światło-technologia-2152342/
Polskie miejsca pracy bardzo podatne na automatyzację
Jak wynika z badania Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych, Polska należy do ścisłej czołówki państw, które są najbardziej podatne na automatyzację zadań wykonywanych w pracy. Autorzy raportu wskazują, że istnieje silna zależność pomiędzy stopniem rozwoju gospodarczego kraju, a pojawieniem się problemu tzw. bezrobocia technologicznego. Tym samym za państwa najmniej podatne na robotyzację pracy uznano kraje skandynawskie oraz kraje Beneluksu. Przykładowo w Norwegii i Szwajcarii odsetek miejsc pracy zagrożonych automatyzacją wynosi, zdaniem autorów, odpowiednio 17,5 i 18,7%. Natomiast w państwach śródziemnomorskich i Europy Środkowo-Wschodniej odsetek ten jest dużo wyższy. Dla Polski wynosi on 36,1%, co oznacza, że bardziej podatne na robotyzację miejsc pracy są jedynie Węgry

ps. moja refleksja na ten temat...hm...fajnie, ale czy tak fajnie we wszystkich dziedzinach naszego życia? Już sobie wyobrażam, jak idę do sklepu po zakupy i... czy do fryzjera? do lekarza? do dentysty? a tam zimny, automat-robot --i co wtedy ? czy nie będzie nam ludziom-brakowało ludzi? człowiekowi - drugiego czlowieka?
To taka refleksja-póki co jest jak jest...

Życzę spokojnych dni. Polecam:
MedicoDent - Klinika Stomatologiczna w Gdyni- dr Aaron Basir i zespół fachowców
Zadzwoń (58) 661-60-50 ; 517 919 715

Renata Danel - Nie pytaj tylko idź

"Za chlebem"

Witajcie serdecznie. Było poezją, były święta, życzenia i znowu wracamy do prozy... Dzisiaj - kolejny raz-Za chlebem... Parę miesięcy temu pisałam artykuł o młodych Polakach, którzy muszą szukać pracy zagranicą.Jest ich nadal sporo i nie wszyscy spędzili święta na łonie rodziny...
To fragment artykułu:

"Według danych GUS na koniec 2013 roku, poza granicami kraju przebywało niemal 2,1 miliona Polaków.

Rosnąca liczba Polaków emigrujących "za chlebem" niepokoi. Według danych #GUS na koniec 2013 roku, poza granicami kraju przebywało niemal 2,1 miliona Polaków.

Artykuł ten publikowany był na Blastingnews http://pl.blastingnews.com/
pierwszy magazyn społecznościowym publikujący wideo i news z całego świata. 

A oto komentarz dot. liczby 2,1 mln ( liczby podanej przeze mnie):
Jerzy Grajewski · 

A ja uważam, że ten artykuł jest tylko rozpoczęty.
W samym Londynie, gdzie nie zapytać Polacy, w innych miastach Wielkiej Brytanii to samo! Jest ich tam tak wiele, że mówienie o jakiś statystykach GUS -u, to parodia. Ludzie tu mieszkający ( wspominam tylko o tych, którzy przyjechali za chlebem i normalnym życiem) w większości pytani , odpowiadają, że do ojczystego kraju nie wracają. Polsce można się przydać za granicą również!
Holandia, Niemcy, Norwegia. A nikt nie wspomina Włochy, Hiszpania, a nawet Rumunia i Czechy! Bo to już jest na prawdę przykre, ze tylko w Polsce jest coraz gorzej!
...Zobacz więcej....

Smutne to, ale prawdziwe... 



Minęło 135 lat od czasu, kiedy wędrówkę polskiego chłopa"za chlebem"opisał Henryk Sienkiewicz w noweli pod tym samym tytułem. Pisarz przedstawił losy emigrantów, którzy w poszukiwaniu lepszego życia podróżowali pod pokładem statku czwartą klasą. Na lepszą podróż nie było ich stać. Na miejscu, w wymarzonym raju - Ameryce , nie znaleźli jednak tego, o czym tak marzyli wierząc, że się im uda to zrealizować. Dlaczego ? Barierą była nieznajomość języka. Nikt nie chciał im pomóc, byli zdani sami na siebie i na niełaskę losu. To tak tytułem wstępu, smutnego przypomnienia.


https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/
3/33/Wodzinowski_-_wawrzon_i_marysia._Za_chlebem..png

     Wprawdzie obecna wędrówka w poszukiwaniu pracy przybrała inne oblicze, ale nadal przyświeca jej ten sam cel: poszukiwanie lepszego życia. To już, na szczęście, nie jest podróż pod pokładem niemieckiego statku "Blucher", którym płynęli Wawrzon Toporek i jego córka Marysia - bohaterowie wspomnianej noweli, a wyjeżdżający z kraju w większości znają język angielski lub niemiecki. Jednak nadal wyjazd z rodzinnego kraju ma swoje złe strony, z których najtrudniejszą są rozstania z najbliższymi.
Zaniżona statystyka - 
Według danych GUS na koniec 2013 roku, poza granicami kraju przebywało niemal 2,1 miliona Polaków. Tyle komunikat.  Można by i trzeba zadać sobie pytanie: czy to prawdziwa liczba, czy może zaniżono liczbę emigrujących "za chlebem" - coraz częściej wymienia się liczbę 4 miliony. Polscy emigranci nie myślą o powrocie. Wprawdzie współczesna emigracja to z reguły nie jest wyjazd do Ameryki, jak w opowiadaniu, ale "tam, gdzie da się żyć" - jak w filmie w reżyserii Magdaleny Piejko pod takimże tytułem. Najwięcej osób wyjeżdża do Wielkiej Brytanii,Niemiec, Irlandii, Holandii, Włoch. Opłaca się też do Norwegii.

sobota, 15 kwietnia 2017

Wielkanoc-z serdecznymi życzeniami

https://pixabay.com/pl/rury-wielkanoc-dekoracyjne-2222695/

[...] pachnąca wspomnieniami  - fragment z 
'Kalendarza domowego Babci Aliny":
"[...] Wielkanoc - budzące refleksję, a nade wszystko wspomnienia z dzieciństwa, radosne święta. Święta rozkwitających (choć pewnie nie w tym roku) krzewów wiosennego słońca albo zamarzniętych rano kałuż. Śmigus i pisanki, drożdżowe babki i mazurki. I - nade wszystko - podkreślający rodzinną atmosferę tych świąt obyczaj dzielenia się święconym jajkiem.



                                  
https://pixabay.com/pl/wielkanoc-królik-kuchnia-328506/






Magiczna moc jajka.

 Według ludowych wierzeń jajko posiada niezwykłą moc przeciwdziałania złemu. Stosowano je w obrzędach ku czci zmarłych, w lecznictwie i miłosnej magii. Miały chronić przed ogniem sprowadzać urodzaj, zapewniać bezpieczeństwo. Dawane w prezencie stanowiły dowód życzliwości i sympatii. Dzielone i uroczyście spożywane na wielkanocne śniadanie zapewniają zdrowie, pomyślność i płodność. Skorupki pisanek rzucone na podwórko, do sadu miały odstraszać szkodniki, zwiększać nośność kur, zapewnić dobre zbiory owoców. Umycie się w wodzie z naczynia, na dnie którego leżało malowane jajko, zapewniało zdrowie, urodę i szczęście.[...]"



piątek, 14 kwietnia 2017

Wielki Piątek i Dzień Ludzi Bezdomnych


Witam serdecznie. Dzisiaj obchodzimy Wielki Piątek i Dzień Ludzi Bezdomnych.
Cierpienie...towarzyszy nam od urodzenia, aż po grób.. Podobnie jak radość...
Chrystus cierpiał za nas wszystkich, a my? 


Ano różnie to bywa... jedni cierpią więcej, drudzy mniej.Jednym powodzi się dobrze, drugim gorzej...Czasem los się tak układa, czasem człowiek popełni jakiś błąd... Różnie to bywa... Czy rozumiemy innych? Czy tylko umiemy ich potępiać i chełpić się swoimi sukcesami?, grubą zawartością portfela? bogatym domem? wypasionym samochodem?
To odrobina refleksji przedświątecznej i nie tylko... To dobrze, że sobie składamy serdeczne życzenia, ale pamiętajmy, żeby być dobrym cały rok...Fajnei jest złożyć życzenia, ale...czy potrafimy komuś pomóc w potrzebie? Tu myślę o bezdomnych i innych...Czy chociaż pochylamy się nad ich cierpieniem?niedolą? Czy umiemy zrozumieć innych? jeśli wielokrotnie nie zadajemy sobie nawet trudu, by zrozumieć samego siebie? Uporczywie i zadufanie widząc tylko swoje JA- swoje EGO...To tyle refleksji...A czy bezdomni muszą byc bezdomnymi? jak im pomóc?, a może trzeba by jakoś zaradzić i temu problemowi...Na fali transformacji pozostało tyle pomieszczeń-budynków, ktore są puste, ulegają dewastacji. Może warto je oddać do zagospodarowania, ot choćby takim bezdomnym..
Dać im szansę, by poczuli co to godność, a nie tylko fundować noclegownie na parę miesięcy, a później " radźcie sobie " - nawet pod chmurką w deszcz...?


czwartek, 13 kwietnia 2017

Wielki Tydzień

Witajcie serdecznie! Trwa Wielki Tydzień. Powoli zbliżamy się do Świąt Wielkanocnych.
Niechaj z nami będą: Miłość, Wiara, Nadzieja,Radość.

 Życzę Wam:

        MIŁOŚCI - Wielkiego Czwartku, 
                                                      WIARY - Wielkiego Piątku, 
                                                      NADZIEI - Wielkiej Soboty, 
                                                      RADOŚCI - Wielkiej Niedzieli. 



http://ps-po.pl/wp-content/uploads/2014/04/wielki-czwartek-ostatnia-wieczerza-622x392.jpg

środa, 12 kwietnia 2017

TRADYCJA

Witajcie serdecznie w czasie Wielkiego Tygodnia. Dzisiaj o TRADYCJI, o której trzeba pamiętać...


"Nie powinniśmy odejść z tej ziemi nie zostawiając śladów, które polecać będą naszą pamięć potomności" - Napoleon Bonaparte-

Z pewnością TRADYCJA ( zwłaszcza ta dobra, godna naśladowania), to piękno, ktore trzeba chronić i przekazywać. Urodziłam się i wyrosłam na Ziemi Dobrzyńskiej, ziemi, którą nazywaja Dobrą Ziemią. Tam, podobnie jak i w wielu innych regionach Polski ludzie pielęgnują tradycję, przekazują ją z pokolenia na pokolenie. Dzisiaj właśnie jeden z przykładów, a takich na tej ZD jest więcej.

Chcą i potrafią czerpać z tradycji. Pielęgnują ją i z dumą przekazują innym.


We Włęczu nad Wisłą przedstawiono inscenizację tradycyjnego dobrzyńskiego wesela. Były ludowe tańce i tradycyjny posiłek polski.


Zdjęcie:www.google.pl
"Tradycja to piękno, które chronimy, a nie więzy, które nas krępują" cyt. Ezra Pound (amerykański poeta). Tradycja pokazuje nam, jak żyli nasi przodkowie. Trzeba ją znać, a przynajmniej wypadałoby. Wielu Polakom wydaje się, że wszystko co z tego świata, który się tak otworzył szeroko przed nami, jest lepsze od tego, co mamy u siebie - w Polsce. 
W myśl przysłowia:"cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie". Poczucie tożsamości, przywiązanie do jakiegoś miejsca, to nie wstyd, a raczej siła. To świadomość, że skądś jesteś. Nie jesteś człowiekiem znikąd. Warto mieć wiedzę, umieć odróżnić po gwarze Ślązaka od Kaszuba czy górala. Warto by było wiedzieć, jak wygląda np. strój kurpiowski, podhalański czy dobrzyński. 


Strój dobrzyński-zdjęcie:www.google.pl
Spotkania z tradycją
we Włęczu


Ta malowniczo położona wieś nad Wisłą, niedaleko Osieka tętni życiem. A wszystko to za sprawą tamtejszych społeczników. Spora kiedyś osada, dziś składająca się zaledwie z kilku domostw. Jednym z nich jest zabytkowa drewniana, mennonicka chata z końca osiemnastego wieku. To o jej zachowanie walczyli społecznicy Czernikowa i Osieka. Udało się im ocalić ją nie tylko od zapomnienia, ale sprawić, by chata i okolica tętniła życiem. By tak, jak drzewiej bywało...
Strój dobrzyński. Zdjęcie ze strony www.sgzd.com

Pasjonaci z Czernikowskiego Stowarzyszenia "CZYŻ-NIE"z Dariuszem Chrobakiem (historykiem, poetą, Dobrzyniakiem i Dobrzynianinem - tak sam o sobie mówi) znani są ze swej aktywności. Swoim pozytywnym działaniem wręcz "zarażają" innych. W organizację imprez włącza się społeczność lokalna, a przede wszystkim młodzież.To dzięki działalności takich ludzi miejscowe zwyczaje zostały zachowaneDwa lata temu w zabytkowej chacie przedstawiono incenizację "Dziadów" cz. II - Adama Mickiewicza.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Dzień Radia


Witam serdecznie. Coraz bliżej do Świat Wielkiej - Nocy. Dla tych, którzy znajdą odrobinę czasu na to, by mnie , a raczej mój blog odiwedzić proponuję ciekawą lekturę o poczatkach radia.Jest okazja ku temu - dzisiaj obchodzimy Dzień Radia.
https://znanichrzescijanie.files.wordpress.com/2013/08/marconi1.jpg

Podaję link do lektury: http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/1085552,Guglielmo-Marconi-i-poczatki-radia

– Marconiemu się udało, bo był człowiekiem zbyt mało wykształconym i nie wiedział, że to co chce zrobić jest niemożliwe – mówił na antenie PR Bolesław Orłowski – Edisonowi też się wydawało, że pewne rzeczy są możliwe, chociaż specjaliści uważali je za niemożliwe.
2 czerwca 1897 Guglielmo Marconi uzyskał patent na radio.
Kiedy w połowie XVII wieku Cyrano de Bergerac marzył o książce, która "nie posiada ani stronic, ani liter; którą żeby zrozumieć – potrzebne są tylko uszy" nikt nie sądził, że znajdzie to kiedyś odzwierciedlenie w rzeczywistości. 200 lat później z połączenia telegrafu Samuela F. Morse’a, telefonu Aleksandra G. Bella, fonografu Thomasa A. Edisona i teorii fal elektromagnetycznych Jamesa C. Maxwella – powstało radio. 
 – Marconiemu chodziło o całkiem nową rzecz pod względem jakości, a mianowicie o wysłanie wiadomości bez drutu – mówił historyk techniki Bolesław Orłowski w audycji Elżbiety Kollat. Czytaj całość na: . http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/1085552,Guglielmo-Marconi-i-poczatki-radia
http://mobilier.pl/wp-content/uploads/radio-historia.jpg
Tak wyglądało pierwsze w Japonii radio samochodowe z kompletem głośników: stworzone przez Clariona w 1948 roku
http://ocdn.eu/images/pulscms/MzA7MDMsMmU0LDAsMSwx/8b04fab61d918cf8c2e263abeef16634.jpg


poniedziałek, 10 kwietnia 2017

DZISIAJ OBCHODZIMY
Dzień Lotnictwa Wojskowego

https://pixabay.com/pl/helikopter-ochrona-ludności-pelikan-1696239/
Serdecznie pozdrawiam wszytskich LOTNIKÓW!
https://pixabay.com/pl/lotnik-badacz-polarny-pilot-598025/


niedziela, 9 kwietnia 2017

Niedziela Palmowa-Kwietna Niedziela

http://www.polskokatolicki.pl/RODZINA/2001_04/bazie1a.jpg

http://oczamiduszy.pl/wp-content/uploads/2016/03/Michal-Elwiro-Andriolli-Niedziela-Palmowa.jpg
W tym dniu Kościół obchodzi pamiątkę uroczystego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy na osiołku. Motyw ten bardzo szybko został wykorzystany przez duchownych, zaczęli oni organizować barwne procesje Niedzieli Palmowej z udziałem wiernych. Na bazie tej uroczystości wyrastają misteria o charakterze teatralnym. Najczęściej w rolę Chrystusa wcielał się duchowny, kleryk lub jakaś znaczniejsza osoba. Najbardziej teatralne czynności wykonywali młodzi klerycy lub żacy, którzy odgrywali rolę jerozolimskich dzieci. Śpiewali oni słowa przynależne im z tekstu ewangelicznego, rzucają kwiaty, rozścielając przed osiołkiem szaty, wychodząc na wysokie miejsca niby drzewa, aby odśpiewać hymn hosanna. W późniejszym czasie pojawia się kapłan, najczęściej był to proboszcz, który uderzał gałązką palmową Jezusa lub krzyż wygłaszając stosowne proroctwo. Następnie wokół procesji narosły kolejne tradycje i to niezbyt chlubne, mianowicie po pobożnych oracjach młodzieńcy recytowali wiersze o najrozmaitszej treści i wcale niezwiązanej z liturgią. O czym pisze m.in. Jędrzej Kitowicz:
Opisu obyczajów za panowania Augusta III:
„Gdy dzieci skończyły swoje perory, wysuwali się z tyłu na czoło doroślejsi chłopakowie, a czasem i słuszni chłopi, ubrani po dziwacku za pastuchów, za pielgrzymów, za olejkarzów, za żołnierzy, przyprawując sobie brody z konopi albo z jakiej skóry sierścią okrytej, kożuchy futrem do góry wywróciwszy. Ci zaś, co żołnierzy udawali, na głowie mając infuły z papieru wyklejone, obuch drewniany usmolony w ręku, z kart grackich zrobione flintpasy i ładownice i szablę przy boku drewnianą; którzy nie mieli wąsów i brodów, robili sobie z sadzy z tłustością zmięszanych pręgę wzdłuż nosa, drugą wzdłuż brody i dwie pod nosem w górę zakrzywione na kształt wąsów. Każdy z tych oratorów prawił perorę do postaci, jaką wziął na siebie, przystosowaną, z samych śmiesznych wyrażeń ułożoną. Po odbytych w kościele perorach rozbiegali się ci wszyscy oratorowie, tak palmowi, jako też obuchowi, po domach, po szynkowniach i nawet po pałacach, gdzie tylko wcisnąć się mogli, prawiąc wszędzie głosem natężonym i bijąc co trzecie słowo obuchem w ziemię lub laską pielgrzymską wytrząsając ku audytorom swoim perory w kościele powiedziane, a pielgrzymi na dowód peregrynacji swojej różne osobliwości z torby wyjmując i pokazując zęby końskie, kołtony, czapczyska, boty zdarte, ogony bydlęce i inne tym podobne rupiecie z śnieci wywleczone”.